Narodziny Giny

May 9, 2018

 

No i jest. Gina - córka West Ginger i Miriquidi Salomona. W dniu pisania posta ma już 7 dni, rośnie w oczach, przybiera na wadze i gania po brzozowej polance.

 

W swoim małym ciałku Gina łączy cztery wybitne linie nowozelandzkie i australijskie: Aquaviva Titusa, Stoneleigh Lothario, Jolimont Warrior i Forestglen Setha. Attitude i Hemingway na dokładkę... Siedzimy, doglądamy i podekscytowani patrzymy jak rośnie. To był wyczekiwany poród i gdybanie jaki będzie dzieciak z tak szacownej alpaczej rodziny :)

 

 

 

 

Trochę martwiliśmy się jak to będzie... pierwszy poród Ginger, przeprowadzka w zaawansowanej ciąży do Alpakarium. Do tego sama Ginger to straszny nerwus i nie pozwala się do siebie zbliżyć. Ale poszło gładko, najszybszy poród jaki dotychczas widzieliśmy. I jak to zwykle bywa, po porodzie Ginger przeistoczyła się w łagodną kotkę i bardzo ułatwiła nam współpracę.

 

Choć nie obyło się bez problemów. W trakcie porodu pępowina pękła bardzo blisko ciała i Gina straciła trochę krwi zanim udało nam się zawiązać supełek i zajodynować. Przez dwa pierwsze dni wyraźnie osłabiona nie miała siły utrzymać się dobrze na nogach. Karmiliśmy butelką, każdy łyk siary a potem mleka Ginger miał piorunujący efekt Red Bulla, mimo to mała przez dwie doby w ogóle nie przybierała na wadze. Potem jeszcze biegunka, nocne apteki i antybiotyki... Ginger z kolei guzdrała się po porodzie z wydaleniem łożyska ponad 3h... zaczynaliśmy już dostawać paranoi. Pomogła oksytocyna i profilaktycznie antybiotyk przeciw infekcji.

 

Teraz mała Gina śmiga po trawie, je za trzech... piękna alpaka, strasznie ciekawska i pogodna. A Ginger - jak mleczny bar na kółkach... podjeżdża i ani drgnie podczas obsługi ;) 

 

 

 

 


 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

WYRÓŻNIONE POSTY